Jezioro Toba lezy prawie na równiku na wysokości 1000mnpm. Dzięki temu nie ma tam prawie komarów, nie ma upałów, nigdy nie jest zimno. Pejzaż jest taki jak w Szwajcarii, ludność chrześcijańska (psy mają imiona i swoje domy a mężczyźni nie hodują sobie długich paznokci u lewej ręki). Jezioro Toba to stanowczo magiczne miejsce, bez dyskusyjnie najpiekniejsze na świecie, do ktorego już nie jeden Europejczyk sie sprowadzil na stale, albo przynajmniej kupił domek letniskowy.

Zamiast 5 dni zostaliśmy 15. Nic nie robiliśmy tam szczególnego, ale o to właśnie chodzi w takich miejscach. Byliśmy na 2 weselach wiejskich, na 2 dyskotekach (ktore były mega wyrafinowane muzycznie w porównaniu z polskimi miejscowościami turystycznymi), zjedliśmy grzyby halucynogenne, Tero nauczyl mnie jeździć na motorze, graliśmy często w szachy… przeczytalem nawet jedną całą książkę (serial telewizyjny w formie książkowej mówiąc ściślej, czyli moj honor osoby nieczytającej nie ucierpiał aż nadto, hehe).