skonczyl sie pierwszy miesiac pracy w glownej siedzibie wielkiego koncernu azjatyckiego. jak kazdy poczatek, bylo troche stresująco i jednocześnie ekscytująco… jednak czekala na mnie mila niespodzianka: zadna z legend krazacych wsrod cudzoziemcow zatrudnionych w tej firmie nie potwierdzila. nikt mi nie stwarzal absurdalnych problemow, wszyscy byli pomocni, od poczatku mialem powazne zadania. tylko sęk w tym że projekty nad ktorymi pracuje tydzien temu zwolnily do niemal zerowej predkosci i poczulem sie troche zagubiony. oczywiscie to normalne, brakuje mi doswiadczenia i gdy bylo duzo roboty, to zawsze ktos mi dawal zadania do zrobienia, a gdy jest jej malo, to sam nie umiem jeszcze ich sobie znalezc. ale to przejsciowe, i staram sie uczyc przez ten czas.

nowe mieszkanie powoli zaczyna przypominac dom odkąd jest w nim kablowka i internet. najlepsze rzeczy w nowym mieszkaniu to silownia w tym samym budynku i lokalizacja w najbardziej rozrywkowej czesci miasta. najgorsze w nowym mieszkaniu to mieszkanie w pojedynke. chcialbym zeby to sie zmienilo, ale w kawalerce na tak malej powierzchni moglbym mieszkac tylko z Tero, a on ma jeszcze kilka miesiecy do spedzenia w Finlandii. W grudniu przyjedzie na miesiac…. mmmm. mam tez nowa komorke, nowe konto w banku, nową karte VISA. a za kilka dni tez kupię sobie nowy garnitur i kilka nowych koszul.