Zycie na Dalekim Wschodzie potrafi byc latwe lekkie i przyjemne, pod warunkiem ze mieszka sie w Singapurze, w Malezji, w Hong Kongu, na Tajwanie, w Japonii, byle to nie byla Korea.

Korea jest najbardziej hermetyczna, najbardziej konserwatywna i najbardziej opiera sie kulturowym przejawom globalizacji. Nie ma tutaj sklepow z odzieza do ktorych przywyklem i na ktorych mozna polegac, w tutejszych sklepach sprzedawcy podchodza na odleglosc bardziej niz intymna i podazaja krok w krok za mna. nie potrafia pomoc bo ani nie znaja sie na modzie, ani nie znaja jezyka, a mimo to stoja w odleglosci 30 centymetrow i zawracaja glowe. Ogladam buty a sprzedawca mowi (nie pytany) „shoes”, ogladam szampony a on lub ona „shampoo”. Ale jak juz zapytam po angielsku do jakich wlosow szampon, to sploszeni nic nie mowia, a wciaz stoja 30 cm ode mnie. Jak zapytam po koreansku czy jest moj rozmiar butow, to oni nawet nie wiedza (i tak od 2 lat sie nie nauczyli) jak sie przelicza rozmiary europejskie/ brytyjskie/ amerykanskie na ich tutejsza numeracje. Podtykaja mi pod nos jakies obrzydliwe ciuchy i mowia mi zebym koniecznie przymierzyl (a na oko widac ze marynarka ktora mi podsuwaja siega mi po kolana). Czasami jak mam dobry humor, to bawie sie z nimi robieniem kolek wokol stoiska (bo ida za mna krok w krok). Ale zazwyczaj, uciekam z domu towarowego szybciej niz przyszedlem.

Od dwoch miesiecy nie moge kupic koszul do biura. Chodze wciaz w 2 koszulach ktore kupilem zupelnie od niechcenia, przypadkiem i na wszelki wypadek w Singapurze. 3 tygodnie temu w sklepie z meskimi koszulami zamowilem specjalnie koszule na miare (bo tutaj wszystkie sa zbyt wielkie i zbyt obszerne, zupelnie nie rozumiem dlaczego). Dwa razy dawali mi koszule ale dwa razy musialem kazac im je przerabiac. Krzywo przyszyte kolnierze, itd…. totalne niechlujstwo krawca albo krawcowej. Wczoraj przy trzecim podejsciu, nawet nie mierzylem bo uznalem ze jak spieprza za trzecim razem to juz nic im nie pomoze. Oczywiscie spieprzyli. Wiec mam teraz dalej 2 dobre koszule i o 4 wiecej zlych koszul. Koszmar. Ile w Korei czasu trzeba stracic na kupienie pieprzonej koszuli do garnituru?